Kontynuacja naszego spotkania z podejściem Gestalt.

Kontynuacja naszego spotkania z podejściem Gestalt.

Dzisiaj kontynuacja naszego spotkania z podejściem Gestalt. Chciałbym najpierw zrobić rozróżnienie między perspektywą Gestalt, a perspektywą świata, w którym na co dzień żyjemy. Mam tu na myśli perspektywę patrzenia na człowieka, jego funkcjonowanie i egzystencjalne doświadczenie.

Perspektywa świata koncentruje się głównie na funkcjonowaniu człowieka na poziomie myślenia czyli głowy oraz behawioralnym czyli zachowania. Jeśli to funkcjonowanie nie jest zgodne z ogólnie przyjętymi normami, to taka sytuacja zaczyna być traktowana jako problem, który należy rozwiązać.

To kolejna domena świata, w którym żyjemy czyli sposób myślenia i ujmowania rzeczywistości w kategoriach problemów, które trzeba rozwiązać. Żeby je rozwiązać najpierw trzeba dotrzeć do przyczyn tego problemu. A więc zebrać niezbędne informacje, wyciągnąć wnioski, opracować rozwiązanie i je zastosować. Proste. Ma to miejsce w każdej dziedzinie życia.

Podobnie dzieje się w dziedzinie psychoterapii. Są objawy, jest diagnoza, następnie plan interwencji (strategia) i czas realizacji tej strategii.

Ten proces odbywa się jednak tylko na poziomie głowy. Z poziomu głowy chcemy wpłynąć na to, co dzieje się w pozostałych sferach naszego życia (emocje, ciało, duch). Stąd pomimo wielkiej wiedzy na temat naszego ludzkiego funkcjonowania nie potrafimy nadal wyjaśnić i trwale rozwiązać wiele ludzkich, egzystencjalnych trudności.

Oczywiście nie chce przez to powiedzieć, że to złe podejście. Znam osoby, które żyjąc i rozwijając się w opisanej wyżej perspektywie mają się naprawdę dobrze.

Jednak z perspektywy podejścia Gestalt, które jest holistyczne, poza sferą intelektualną istnieje jeszcze sfera emocjonalna i cielesna. A to zupełnie inna rzeczywistość, niż rzeczywistość intelektualna.

Dochodzimy w tym miejscu do bardzo często spotykanego konfliktu pomiędzy myśleniem, a doświadczaniem. Zresztą jest takie powiedzenie, że najdłuższa droga prowadzi z rozumu do serca. Jest to więc punkt największego zamieszania i niezrozumienia.

Oczywiście konflikt prowadzi do podziału, a tak nie powinno być, ponieważ jesteśmy integralną całością umysłu, ciała, emocji i ducha. Każda z tych sfer ma swoją naturę i funkcje do spełnienia. W każdej z tych sfer zachodzą różnego rodzaju procesy i zjawiska. Od ich integracji zależy nasze zdrowie i równowaga.

Jednak w naszej kulturze największą wartość przypisujemy intelektowi. Z tego też powodu jak widzę, wychowanie i edukacja skoncentrowane są głównie na rozwoju sfery intelektualnej oraz behawioralnej. Sfery: emocji i ciała traktowane są jako mniej ważne lub czasami wręcz niepoważne. Największe zaufanie mamy do tego, co rozumowe, a więc widzialne, mierzalne, policzalne, praktyczne, itd.

Wiele razy w związku z tym spotkałem się z zarzutami i ocenami, że podejście Gestalt jest niepoważne, za mało teoretyczne, nienaukowe, niepraktyczne, „odjechane”, zbyt mocno skoncentrowane na emocjach i uczuciach, szamańskie, itd.

Oczywiście są to powierzchowne oceny ponieważ podejście Gestalt jest mocno ugruntowane teoretycznie (będę to pokazywał w swoich kolejnych postach) i jest równie skuteczne, jak inne podejścia terapeutyczne. Potwierdzają to wyniki badań (patrz np. tutaj https://gestaltpolska.org.pl/pl/badania-naukowe). Wiele badań jest obecnie nadal prowadzonych.

Wracając jednak to punktu spotkania myślenia z doświadczeniem. Nie wiem jak Ty, ale ja czasem mam duży kłopot z przełożeniem swojego wewnętrznego doświadczenia na język. Nawet jeśli mi się to już uda, to mam czasem poczucie, że słowa nie do końca oddają naturę i specyfikę mojego doświadczenia. Oczywiście są też momenty kiedy słowa „w punkt” oddają moje doświadczenie.

Z drugiej strony zdaje sobie sprawę, jak ważna jest umiejętność przełożenia doświadczenia na słowa ponieważ, dzięki temu zostanę przez drugą osobę zrozumiany. Oczywiście jest ryzyko, że to zrozumienie będzie jedynie z poziomu intelektualnego, bez rozumienia z poziomu doświadczenia. A tego drugiego każdy z nas potrzebuje ponieważ jest bardzo wspierające. Szczególnie w sytuacjach trudnych doświadczeń, kiedy spotykamy osobę, którą w przeszłości spotkało coś podobnego. Wówczas to zrozumienie z jej strony jest nie tylko z poziomu głowy. Takie spotkanie przynosi ulgę.

To tylko jeden z przykładów tego, co dzieje się kiedy spotyka się rozum z doświadczeniem. Zresztą dość banalny bo bywa, że doświadczenie jest przez ludzi rozumu całkowicie negowane. Będę jednak do punktu spotkania rozumu z sercem (doświadczeniem) wracał, by pokazywać co jakiś czas różnice w myśleniu gestaltowskim.

Teraz kończąc już, chcę podkreślić, że Gestalt jest podejściem, które oprócz rozumu i zachowania obejmuje pozostałe sfery naszego istnienia, a więc emocje i ciało. Gestalt lubię porównywać do pewnej drogi. Jest to droga wyjścia ze świata rozumu i wejścia w świat doświadczenia emocjonalnego i cielesnego. Oczywiście nie chodzi w tej drodze o porzucenie myślenia i oddanie się wyłącznie doświadczeniu. Byłoby to prawdopodobnie przejściem z jednej skrajności w drugą.

Podejście Gestalt umożliwia wejście w świat swojego wewnętrznego doświadczenia, objęcia go świadomością, po to, by móc się w nim później świadomie poruszać i korzystać z tej świadomości w życiu codziennym. Jakie są konsekwencje pójścia tą drogą opiszę w kolejnym poście.

Krzysztof Pawłuszko

 

Dodaj komentarz

Close Menu