Spotkania z Gestaltem ciąg dalszy.

Spotkania z Gestaltem ciąg dalszy.

W minionym poście pisałem, że nie można drugiego człowieka postrzegać bez kontekstu środowiska, w którym żyje ponieważ ma ono na niego duży wpływ.

Po publikacji tego postu przyszła do mnie pewna refleksja. Czasem dostaje takie pytanie czy to co myślę, czuję i w jaki sposób odbieram sytuacje jest ok? Temu pytaniu towarzyszy pewne niedowierzanie – może za bardzo przesadzam albo jestem za wrażliwa/y… I co ja na to, jakie jest moje zdanie?

Myślę, że szukając odpowiedzi na te pytanie warto korzystać z oparcia jakie daje podejście Gestalt. Jak pisałem jesteśmy zanurzeni w środowisku. Ma na nas wpływ nie tylko wszystko co widać lub słychać na zewnątrz. Nad czym możemy nadążyć, skontrolować i potwierdzić.

Jest też rzeczywistość wewnętrzna, niewerbalna, subiektywna, związana z odczuwaniem i intuicją. To kanał przez, który dociera do nas rzeczywistość środowiska, w którym żyjemy oraz bardzo ważne informacje co się aktualnie w tym środowisku wobec nas dzieje.

Nasze wrażenia, odczucia, spostrzeżenia, odbiór sytuacji przynależą do sytuacji, która ma miejsce. Są jej adekwatną częścią. Nawet jeśli racjonalnie i obiektywnie może wydawać się to dziwne czy głupie. Stąd jeśli nie zaufamy sobie w tym względzie to stale będziemy doświadczać niepewności. Zabierzemy sobie jednocześnie szanse na poznanie jak bardzo nasze odbiór rzeczywistości, wrażenia, odczucia, intuicje są niezwykłą opowieścią o tym, co dzieje aktualnie w środowisku wobec nas czy wobec innych.

Nawet jeśli miałoby się okazać, że nasz odbiór płynie z przesady, nadwrażliwości to dzięki temu możemy uświadomić sobie: po pierwsze swoją wrażliwość, a to jest „coś” co każdy z nas ma niepowtarzalnego w sobie jak linie papilarne, po drugie być może jakiś rodzaj zranień, które są jeszcze ciągle żywe i mają wpływ na to jak reagujemy czy odbieramy rzeczywistość.

Krzysztof Pawłuszko

Dodaj komentarz

Close Menu