„Wszystkie jesteśmy przepełnione tęsknotą za dzikością. Nie ma na nią żadnego kulturowego antidotum. Nauczono nas wstydzić się swoich pragnień. Zapuszczałyśmy długie włosy, by zasłonić nimi swoje uczucia. Ale cień Dzikiej Kobiety wciąż za nami podąża, dniem i nocą. Nieważne, gdzie jesteśmy, ten cień ma nieodmiennie cztery łapy”..

 

Clarissa Pinkola Estes, „Biegnąca z wilkami”

 

Kiedy spotyka się ze sobą kilkanaście kobiet w różnym wieku, z różnymi doświadczeniami i potrzebami, to można być pewnym, że będzie energetycznie, wzruszająco i inspirująco. Spotkania z uczestniczkami warsztatów dedykowanych kobiecości i seksualności oraz budowaniu relacji ze swoim ciałem przekonały mnie namacalnie jak bardzo kobiety potrzebują innych kobiet, z którymi mogą zasiąść w kręgu, dzielić się wzajemnym wsparciem i mądrością. Wytańczyć to co przeszłe i to co przyszłe. Wspólnie szukać odpowiedzi na pytanie o to, jak odnaleźć pozytywny wzorzec kobiecości i seksualności? Zastanowić się nad tym, czego oczekują ode mnie inni, a czego tak naprawdę chcę ja sama?

 

Tędy, tędy droga

 

Moje zainteresowanie tematem kobiecości i świadomej seksualności towarzyszy mi od bardzo dawna. Czasem mam wrażenie, że ten temat wzrastał wraz ze mną. A szczególnie silnie powracał za każdym razem, kiedy na nowo poszukiwałam wizji życia w zgodzie z sobą, pozwalając, aby liczne przywiązania – do osób, rzeczy i obrazu siebie – uległy transformacji. Pamiętam, że kiedy miałam pięć lat uwielbiałam biec wzdłuż wału nad rzeką. A kiedy docierałam do jego zbocza, wydawało mi się, że jestem na skraju świata. Czułam się wolna, dzika i nieskrępowana. Później zgubiłam gdzieś to uczucie. Przytłoczona obyczajowym i kulturowym bagażem w postaci winy i wstydu, zaczęłam na nowo szukać tej wolności – przede wszystkim w sobie samej – poznając swoje potrzeby i ucząc się je realizować.

 

Przysłuchując się losom wielu kobiet siedzących w kręgu powracała do mnie myśl, że źródłem cierpienia kobiet jest fakt, że kiedyś dawno temu przerwany został łańcuch przekazu pozytywnego wzorca kobiecości. Dlatego też w naszym zachodnim kręgu kulturowym tak rzadko matka jest w stanie nauczyć córkę bycia kobietą i przekazać jej poczucie godności, radości i autonomii. Inaczej jest w rdzennych kulturach, gdzie dziewczyna, zanim stanie się kobietą, przygotowywana jest do inicjacji przez starsze: przechodzi ceremonię wejścia w dojrzałość, uczy się tego, co to znaczy być kobietą, jak opiekować się sobą i żyć w harmonii z całym Wszechświatem. Cykl miesięczny i kobiece ciało, zdolne wydać na świat nowe życie, postrzegane jest jako świętość. Podczas pierwszej miesiączki matki, ciotki i inne kobiety z jej otoczenia wprowadzają dziewczynę w świat kobiecości, a czas miesiączki traktowany jest jako czas wyjątkowego kontaktu kobiety z jej intuicją. Zupełnie odwrotnie niż w zachodniej kulturze, gdzie cykl miesięczny kobiety obarczony jest lękiem związanym z niezgodą na przemijanie. A świat, w którym żyjemy sprzyja podtrzymywaniu w kobiecie napięcia i lęku związanego z wewnętrznym konfliktem: czy kierować się własnymi pragnieniami, czy też sprostać oczekiwaniom szeroko rozumianego otoczenia?

 

Współczesna kobieta potrzebuje więc przede wszystkim odzyskać kontakt ze sobą poprzez ciało i zmysły. Obudzić w sobie i uwolnić własną naturalną energię, ruch i rytm. Stać się podmiotem swojego życia i dzięki temu odzyskać własną tożsamość. Wsłuchać się w swoje uczucia, bo one pokazują nam coś ważnego o naszym życiu – czego w nim za dużo, komu trzeba postawić granice, na co się nie zgadzam, czego pragnę. Wówczas pojawi się możliwość realizowania całego zanegowanego potencjału kobiecości.

 

Cielesność, zmysłowość, seksualność

 

Odczuwanie kontaktu między stopami a podłożem, fala wdechu zaczynająca się w miednicy i płynąca w górę ciała, koliste ruchy bioder, łagodne kołysanie miednicą, które odblokowuje energię seksualną i pobudza jej obieg w całym ciele – tak rozpoczęłyśmy pracę nad przywróceniem świadomego kontaktu ze swoim ciałem, szczególnie w obszarze miednicy, podczas warsztatów dedykowanych kobiecości i seksualności. Doświadczałyśmy delikatnych i miękkich obszarów w nas, karmiących i rozczarowujących relacji, zapomnianych uczuć i pragnień. W spontanicznym tańcu podążałyśmy za swoim ciałem, poddając się jego ekspresji.

 

Każda z nas nosi w miednicy swoją historię. Od poczęcia, aż do chwili obecnej. Jej obszar nierozerwalnie wiąże się z naszą seksualnością i witalnością, na co z jednej strony wpływa budowa anatomiczna miednicy oraz wielość funkcji, jakie spełnia, a z drugiej nasze wczesne doświadczenia związane z tym, w jaki sposób traktowano nas na wczesnym etapie naszego życia: czy byłyśmy trzymane w sposób czuły i pewny? Czy chcąc zasmakować pionu wspierano nas czy może hamowano, albo też wypychano do tego, aby stanąć na nogi przedwcześnie, zanim nasz aparat ruchu był gotowy do przyjęcia takiego obciążenia? W jaki sposób przebiegał nasz trening czystości? I jak przyjmowana była nasza rodząca się seksualność?

 

Obszar miednicy ma jeszcze całą nadbudowę kulturową – dziewczynki nierzadko słyszą, że „mają być grzeczne”, że „mają mieć nóżki razem”. Odcinamy się więc od naszych potrzeb i doznań, gubiąc w ten sposób odczucie naturalności i niewinności swojego ciała oraz oczywistej z nim więzi. Tymczasem potencjał ekspresji, którą pragniemy wyrazić w spontanicznym ruchu nadal w nas jest. Dlatego tak ważne jest, by kobiety odzyskały kontakt ze swoimi potrzebami i nauczyły się otwarcie o nich mówić. By pozwalały sobie na bycie dziką, kiedy mają na to ochotę, i na bycie delikatną i miękką, kiedy tego potrzebują. To początek drogi do pełnego poznawania, zaakceptowania, a następnie kształtowania własnej seksualności.

 

Przebudzenie

 

Clarissa Pinkola Estes, psychoanalityczka jungowska, przytacza w swojej książce – „Biegnąca z wilkami” opowieść o Bezrękiej dziewczynie, która przez siedem lat błąkała się po podziemnym świecie, przechodząc swoistą inicjację, aby stać się silną i zintegrowaną kobietą – emanującą seksualnością, tętniącą witalnością. Jest to jednocześnie opowieść o okaleczonej dziewczynce w każdej z nas. Jej uzdrawiający przekaz dotyczy tego, że nasza zdolność do kierowania własnym życiem odradza się niczym ręce w baśni, kiedy zaufamy naszej kobiecej mocy i silne. A ta nie bierze się z udawania kogoś kim się nie jest, lecz z odkrywania kim się naprawdę jest i czerpania z tego całymi garściami.

 

Wszystkie przechodzimy w swoim życiu taką cykliczną tułaczkę po lesie, doświadczając transformacji i przemiany dotychczasowego życia na takie, jakie naprawdę chcemy kreować, zgodnie ze swoim potencjałem, potrzebami i marzeniami. Jak pisze Estes: „(…) cień Dzikiej Kobiety wciąż za nami podąża, dniem i nocą. Nieważne, gdzie jesteśmy, ten cień ma nieodmiennie cztery łapy”.

 

Dziękuję wszystkim spotkanym Kobietom, które pojawiły się w moim życiu jakby znikąd, lecz w samą porę. A szczególnie dziękuję Joasi Tworek, z którą realizujemy autorskie warsztaty dla kobiet, za jej serdeczność, wsparcie i przyjaźń.

 

 

Iwona Pawlikowska

– certyfikowana psychoterapeutka EAGT

Wrocławski Ośrodek Gestalt

Close Menu